Nie było niespodzianki w wyjazdowym meczu Rosiek Tasomix Stali z Kingiem Szczecin. Ostrowianie przegrali wysoko 72:97 i po trzech meczach nadal nie mają na swoim koncie zwycięstwa.
Mecz w Szczecinie nieco przypominał dwa pierwsze mecze Stalówki. Podopieczni Andrzeja Urbana w pierwszych minutach potrafili nawiązać wyrównaną walkę z rywalem i tylko nieznacznie przegrali pierwszą kwartę. Później niestety było już dużo gorzej - w drugiej kwarcie tylko przez pierwsze minuty Ostrowianom udawało się "trzymać wynik". W kolejnych minutach rywale zdominowali grę i szybko wywalczyli sobie bezpieczną przewagę, która pozwoliła im kontrolować dalszy przebieg meczu.
W trzeciej kwarcie Stalowcy zobyli się jeszcze na zryw, kótry pozwolił im zredukować straty z 15 do 9 punktów, ale gospodarze w kilka minut odrobili te straty z nawiązką, a w ostatniej odsłonie przewaga Kinga przekroczyła 20 punktów. Ostatecznie jedynym sukcesem Stali był fakt, że nie "pękła setka" i licznik punktów przeciwników zatrzymał się na liczbie 97.
O ile pierwsze dwa przegrane mecze można było uznać za element budowania zespołu, który praktycznie bez przygotowania rozpoczął sezon, to jednak porażka z Kingiem nie wykazała postępu w tym procesie. A już w sobotę Stal czeka jeszcze trudniejszy pojedynek - z Mistrzem Polski Legią Warszawa.
King Szczecin - Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski 97:72 (21:18, 28:19, 18:15, 30:20)
King: Roach 24, Żołnierewicz 16, Roberts 13, Freidel 12, Popović 12
Stal: Gołębiowski 15, Gibson 13, Lester 12
Komentarze
Zostaw komentarz