Aż 8 bramek zaliczki przed rewanżem w Ostrowie mają szczypiorniści Rebud KPR Ostrovii po zwycięstwie nad MMTS-em Kwidzyn 31:23 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Orlen Superligi.
Kibice w Ostrowie mieli powody do obaw przed dwumeczem z zespołem z Kwidzyna. „Od zawsze” był to niewygodny przeciwnik dla KPR Ostrovii, a w tym sezonie bilans „dwumeczu” w rundzie zasadniczej wypadał na korzyść MMTS-u.
Zważywszy, że w historii występów w Superlidze Ostrovia nie wygrała jeszcze meczu w Kwidzynie, można było założyć, że celem biało-czerwonych będzie uzyskanie wyniku „na styku”, by w rewanżu wykorzystać atuty 3mk Areny Ostrów. Założenie to zdawała się potwierdzać pierwsza połowa meczu.
Pierwsza bramka w Kwidzynie padła dopiero w 3 minucie, a zdobyli ją gospodarze. Ostrowianom nieco dłużej zajęło skonstruowanie skutecznej akcji ofensywnej i dopiero w 5 minucie rzutem ze skrzydła bramkę na 1:1 zdobył Przemysław Urbaniak. Przy wyniku 2:2 karę 2 minut otrzymał Kamyszek co wykorzystali Kwidzynianie odskakując na 4:2, ale biało-czerwoni szybko odrobili straty i po 8 minutach znów mieliśmy remis – 4:4. Chwilę później kolejny z Ostrowian Ivan Burzak otrzymał indywidualną karę, aczkolwiek już po minucie siły się wyrównały, a gra dalej toczyła się bramka za bramkę. Przy wyniku 7:6 na ławkę kar trafił zawodnik gospodarzy, a bramkę z rzutu karnego na 7:7 zdobył Patryk Marciniak. Gra w przewadze nie przysłużyła się jednak biało-czerwonym gdyż dwie minuty później to miejscowi prowadzili 9:7. Niewykorzystany rzut karny i kolejna kara (Frankowski) mogły kosztować Ostrowian powiększenie straty. O ile jednak udało się przetrwać grę w osłabieniu, to po wyrównaniu sił gospodarze zdobyli bramkę na 10:7 i trener Rasmussen poprosił o czas. Nie przerwało to serii nieudanych akcji ofensywnych biało-czerwonych i chwilę później przy wyniku 12:7 raz jeszcze ostrowski trener poprosił o przerwę. Po wznowieniu gry akcja z pozoru jakich wiele, zaważyła jak się okazało o losach meczu. Niezwykle ruchliwy Smolikow został nieprzepisowo zaatakowany przez Ryszarda Landzwojczaka, który otrzymał za to przewinienie czerwoną kartkę. Brak głównego obrotowego wyraźnie wpłynął na grę Kwidzyna. Tym razem gra w przewadze pozwoliła Ostrovii zbliżyć się na 12:10, aczkolwiek nie udało się biało-czerwonym utrzymać dobrej gry w ofensywie przez dłuższy czas. Zmiana jednak nastąpiła w grze obronnej i właśnie dzięki temu udało się zakończyć pierwszą połowę wynikiem 14:12.
Wynik drugiej połowy otworzył Kamil Adamski bramką z rzutu karnego na 14:13. Początkowo jednak, podobnie jak na początku pierwszej połowy, gra toczyła się bramka za bramkę. W 35 minucie przy wyniku 16:15 faul ofensywny gospodarzy sprawił, że Ostrowianie stanęli przed szansą na doprowadzenie do remisu i tak też się stało. Biało-czerowni poszli za ciosem i wykorzystując dobrą grę w obronie dołożyli kolejne dwa gole, co sprawiło, że przy wyniku 16:18 o czas musiał poprosić trener Jaszka. Po przerwie gospodarze wywalczyli rzut karny, ale zwycięsko z tego pojedynku wyszedł Krekora, co dodatkowo uskrzydliło jego kolegów. Po szybkiej bramce na 16:19 dość długo trzeba było czekać na wykończenie kolejnej akcji, ale w końcu Burzak rzucił piłkę do bramki rywali przedłużając dobrą passę. Ostatecznie seria Ostrovii zakończyła się na 7 bramkach. Przy wyniku 16:22 gospodarze wykorzystali rzut karny, a dwie kolejne 2-minutowe kary dla Ostrowian podały tlen gospodarzom. Siły wyrównały się przy wyniku 20:24 na 12 minut przed końcem meczu, a dwie minuty później Ostrovia znów prowadziła 6 bramkami (20:26). Atutem biało-czerwonych była wspomniana już twarda obrona wsparta tym razem świetnie broniącym Krekorą. To wymuszało liczne błędy u rywali, dla których jedynym ratunkiem była gra w przewadze. W 53 minucie przy wyniku 21:26 Ostrovia grała w podwójnym osłabieniu, a po stracie piłki pędzącego w kontrataku rywala nieprzepisowo zatrzymał Adamski i on również otrzymał karę 2 minut, rywale zaś otrzymali rzut karny. Karnego obronił jednak Kacper Ligarzewski, a okres potrójnej kary zakończył się przy wyniku 23:27. Tym razem biało-czerwoni w kolejne 2 minuty nie tylko odbudowali straty, ale dołożyli jeszcze jedno trafienie i na trzy minuty przed końcem meczu prowadzili 7 bramkami (23:30). Wynik meczu ustalił Gawaszeliszwili golem na 23:31, a w ostatniej minucie obroną rzutu karnego popisał się Ligarzewski, co pozwoliło utrzymać 8-bramkową zaliczkę przed rewanżem w Ostrowie.
Zespół Kima Rasmussena zaprezentował się w Kwidzynie z bardzo dobrej strony. I choć trudno przyjąć, że poniedziałkowy rewanż w Ostrowie będzie spacerkiem, to jednak wygląda na to, że KPR Ostrovia jest dobrze przygotowana do walki o czołowe miejsca w lidze.
Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn - Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 23:31 (14:12)
Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn: Zakreta, Pisarkiewicz - Milicević 7 (4/6), Łazarczyk 6, Pilitowski 4 (1/1), Kostro 2, Bekisz 1, Czarnecki 1, Malczak 1, Skierka 1, Landzwojczak, Lewczyk (0/1), Mucha, Potoczny, Stempin
Karne: 5/8
Kary: 6 min. (Skierka - 4 min., Landzwojczak - 2 min.)
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski: Ligarzewski, Zimny, Krekora - Adamski 8 (4/4), Gawaszeliszwili 5, Burzak 4, Frankowski 4, Krok 2, Smolikow 2, Urbaniak 2, Kamyszek 1, Klopsteg 1, Marciniak 1 (1/2), Misiejuk 1, Szpera, Wojciechowski
Karne: 5/6
Kary: 14 min. (Gawaszeliszwili - 4 min., Adamski, Burzak, Frankowski, Krok, Kamyszek - 2 min.)
Komentarze
Zostaw komentarz