Szpitale w Ostrowie Wielkopolskim, Kaliszu i Miliczu otrzymały anonimowe powiadomienia o podłożeniu ładunków wybuchowych. Alarmy okazały się fałszywe, a sprawcą okazał się mieszkaniec Krotoszyna.
O tym, że sytuacja we wszystkich szpitalach jest obecnie wyjątkowa nie trzeba przekonywać nikogo. O funkcjonowaniu ostrowskiego szpitala pisaliśmy w dniu wczorajszym. Trudno zrozumieć co w tej sytuacji miał w głowie mieszkaniec Krotoszyna, który w środę 25 marca zorganizował serię fałszywych alarmów bombowych w szpitalach w Kaliszu, Ostrowie Wielkopolskim i Miliczu.
Jako pierwsza zawiadomienie otrzymała policja w Kaliszu o rzekomej bombie, która miała wybuchnąć o godzinie 14 w kaliskim Okrąglaku. Policjanci z psami tropiącymi przeszukali budynek, nie znajdując żadnego ładunku.
- W stanie epidemii, w sytuacji, gdy w szpitalu odbywa się kwarantanna jednego z oddziałów to dodatkowe narażenie zdrowia i życia pacjentów, personelu medycznego oraz policjantów – czytamy w informacji kaliskiego szpitala.
Kilka minut przed godziną 15 podobne zgłoszenie wpłynęło do Komendy Powiatowej Policji w Ostrowie Wielkopolskim i dotyczyło ostrowskiego szpitala.
- Teraz gdy wszyscy walczą o szpital! Trwa przeszukanie obiektu. W najgorszym scenariuszu procedury przewidują w takiej sytuacji ewakuację wszystkich pacjentów, także noworodków. To narażenie zdrowia i życia oraz ogromny problem logistyczny – komentował na FB starosta Paweł Rajski.
Również w tym wypadku policja ustaliła, że alarm jest fałszywy.
Jak by tego było mało, do jednej z redakcji w Miliczu wpłynęła informacja, że bomba w tamtejszym szpitalu eksploduje o godzinie 18. Pod milickim Centrum Medycznym zjawiło się 6 wozów straży pożarnej i radiowozy policji.
- Na szczęście uniknęliśmy ewakuacji chorych. To byłoby śmiertelnie niebezpieczne dla kilkudziesięciu pacjentów, niezwykle trudne dla reszty – pisał na FB burmistrz Milicza Piotr Lech.
Podobnie jak w dwóch pierwszych przypadkach i ten alarm okazał się fałszywy.
Na finał tego koszmarnego żartu nie musieliśmy czekać długo. Intensywne działania policji pozwoliły w szybkim czasie namierzyć sprawcę. - Sprawcą okazał się 37-letni mieszkaniec powiatu krotoszyńskiego - potwierdził asp. Piotr Szczepaniak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Krotoszynie.
Zgodnie z art.. 224a Kodeksu Karnego „Kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.
Komentarze
Zostaw komentarz