Po pasjonującym meczu we Wrocławiu koszykarze Arged BM Stali pokonali Śląsk Wrocław 84:74 doprowadzając do remisu 2:2 w ćwierćfinale play-off i odzyskując przewagę własnego parkietu.
Ostrowianie przystąpili do niedzielnego meczu „z nożem na gardle” i bez kontuzjowanego Dawida Brembly’ego, wrocławianie zaś z wiarą w trzecie, decydujące o awansie do półfinałów zwycięstwo nad zespołem Stali. A choć przez zdecydowaną większość meczu prowadzenie utrzymywali podopieczni Andrzeja Urbana, to mecz był bardzo wyrównany, zaś o jego losach rozstrzygnęły ostatnie minuty.
Gospodarze rozpoczęli z dużym animuszem. Wynik meczu co prawda otworzył Durisić wykorzystując 1 z 2 rzutów wolnych, ale w kolejnych akcjach Śląsk popisał się 7-punktową serią odskakując na 7:1. Odrabianie strat zajęło żółto-niebieskim nieco czasu, ostatecznie jednak po trójkach SIlinsa i Beliauskasa w szóstej minucie na tablicy mieliśmy wynik 9:9, zaś minutę później rozpędzona Stal odskoczyła na 9:14. Na dwie minuty przed końcem kwarty ostrowianie powiększyli przewagę do 7 oczek (13:20), wystarczyły jednak dwie skuteczne akcje Śląska i zrobiło się 18:20. Zawodnicy Stali pokazali w tym momencie, że czują się mocni w tym meczu. Zmuszając rywali do błędów sami popisali się trzema skutecznymi akcjami odskakując na 18:26 by ostatecznie zakończyć pierwszą odsłonę wynikiem 20:26.
Druga kwarta było bardzo wyrównana. Gospodarzom co prawda dwie akcje 3-punktowe pozwoliły zbliżyć się na 4 punkty (32:36), ale Durisić 6-punktową serią odrobił te „straty” z nawiązką, a dodatkowo trójkę dołożył Skele na niespełna dwie minuty przed końcem pierwszej połowy dając swojej drużynie rekordowe 13-punktowe prowadzenie (32:45). O tym, że Stal nie utrzymała do przerwy tej przewagi zadecydowały rzuty wolne skuteczniej wykonywane w ostatniej minucie przez Śląsk i po 20 minutach mieliśmy wynik 36:46.
Trzecią kwartę Stal rozpoczęła serią błędów, m.in. trzema niecelnymi rzutami za trzy, wrocławianie dla odmiany imponowali skutecznością i w niespełna trzy minuty doprowadzili do remisu 46:46 mając nawet piłkę na prowadzenie. Prowadzenia jednak nie objęli, a wprowadzony na parkiet Chatman zrobił to co nie udawało się jego kolegom, czyli rzucił trójkę (46:49). Gospodarze w końcu jednak dopięli swego i wykorzystując kolejny błąd Stali w połowie kwarty wyszli na prowadzenie 50:49. Sytuację „uporządkował” Skele zdobywając w dwóch kolejnych akcjach trójkę i dwójkę (52:56) i chociaż Śląsk potrafił raz jeszcze doprowadzić do remisu (57:57) to ostatecznie kwarta trzecia zakończyła się przy wyniku 57:60.
Po trzech minutach gry „na styku” w kwarcie czwartej, trójka Beliauskasa dała Stali 7-punktową przewagę (60:67). Prowadzenie ostrowian w granicach 4-7 punktów utrzymywało się przez kolejne minuty. W samej końcówce meczu przy wyniku 69:73 Gielo wykorzystał trzy rzuty wolne, gospodarze z kolei przeprowadzili nieudaną akcję co Stal wykorzystała bezlitośnie zdobywając kolejne 2 punkty (69:78) i de facto rozstrzygając losy meczu. Wrocławianie próbowali jeszcze skracać akcje Stali faulami i rzucać za trzy, ale nie przyniosło im to spodziewanego efektu i ostatecznie Stal wygrała 84:74 przenosząc rywalizacją o półfinał do 3mk Areny Ostrów.
Decydujący piąty mecz odbędzie się w środę w Ostrowie o godzinie 17:45.
WKS Śląsk Wrocław - Arged BM Stal Ostrów Wielkopolski 74:84 (20:26, 16:20, 21:14, 17:24)
WKS Śląsk: Angel Nunez 18, Hassani Gravett 16, Jakub Nizioł 10, Daniel Gołębiowski 8, Marek Klassen 6, Dusan Miletić 6, Artsiom Parakhouski 5, Mateusz Zębski 3, Saulius Kulvietis 2
Arged BM Stal: Aigars Skele 18, Nemanja Djursić 15, Rodney Chatman 14, Laurynas Beliauskas 11, Ojars Silins 10, Krzysztof Sulima 7, Tomasz Gielo 7, David Walker 2
Fot. Rafał Jakubowicz
Komentarze
Zostaw komentarz